Habent sua fata libelli. Okupacyjny rynek sztuki w Warszawie a własność żydowska

W przedwojennej Warszawie znaczną rolę w niewielkim środowisku marszandów i pasjonatów sztuki odgrywali żydowscy kolekcjonerzy i kunsthendlerzy. Prywatne zbiory zamożnych marszandów, prowadzących profesjonalne salony artystyczne na najelegantszych ulicach miasta, uchodziły za znakomite. Największym...

Full description

Saved in:
Bibliographic Details
Main Author: Nawojka Cieślińska-Lobkowicz
Format: Article
Language:deu
Published: Stowarzyszenie Centrum Badan nad Zaglada Zydow 2014-12-01
Series:Zagłada Żydów
Subjects:
Online Access:https://zagladazydow.pl/index.php/zz/article/view/521
Tags: Add Tag
No Tags, Be the first to tag this record!
Description
Summary:W przedwojennej Warszawie znaczną rolę w niewielkim środowisku marszandów i pasjonatów sztuki odgrywali żydowscy kolekcjonerzy i kunsthendlerzy. Prywatne zbiory zamożnych marszandów, prowadzących profesjonalne salony artystyczne na najelegantszych ulicach miasta, uchodziły za znakomite. Największym mirem w tej grupie cieszyli się bracia Bernard i Abe Guntajerowie. Odpowiednio skromniejszą pozycję zajmowało znaczne grono pomniejszych antykwariuszy i handlarzy starzyzną, często znających jedynie jidysz, gnieżdżących się w maleńkich sklepikach nieodległych od eleganckiego centrum. Niemal wszyscy warszawscy żydowscy kunsthendlerzy: bogaci i biedni, zasymilowani i ortodoksyjni, zginęli wraz z rodzinami, często bezimiennie, w getcie warszawskim lub w Treblince. Ocalało kilku po aryjskiej stronie. A co stało się z obiektami zgromadzonymi w żydowskich salonach i antykwariatach oraz ze zbiorami prywatnymi ich zamordowanych właścicieli? Kto wszedł na opuszczone przez nich miejsce? Szerzej: jak zmienił się rynek antykwaryczny w okupowanej Warszawie? Do jakiego stopnia ten okupacyjny handel opierał się na dziełach sztuki, precjozach i cennych wyrobach rzemiosła, które do wybuchu wojny należały do żydowskich właścicieli? Kiedy, gdzie i przez kogo obiekty te sprzedawano dla wspomożenia i ratowania zamkniętych w getcie lub ukrywających się osób, a kiedy pochodziły z rabunku czy szantażu i przyjmowane były przez aryjskich antykwariuszy bez skrupułów mimo wiedzy o ich pochodzeniu lub z jej świadomym pominięciem? Autorka stara się odpowiedzieć na te pytania na podstawie zachowanych – niestety nielicznych – dokumentów archiwalnych i wycinkowych wspomnień, korzystając również ze znanych jej materiałów źródłowych z terenu okupowanego Krakowa i Lwowa oraz ostrożnie posługując się analogią z mechanizmami rynku sztuki w innych krajach okupowanej Europy. Trudności interpretacyjne wynikają ponadto z enigmatyczności źródeł, koniecznej ze względu na dyskrecjonalny charakter handlu sztuką, wzmożony w okresie okupacji. Handel przedmiotami żydowskiej proweniencji był przecież nielegalny w ujęciu niemieckich przepisów, należało też zachować ścisłą konspirację, gdy w grę wchodziły ratunek lub pomoc ich właścicielom. W stopniu nie mniejszym przemilczanie i zacieranie prawdziwego pochodzenia oferowanych przedmiotów służyło ukryciu nieuczciwego sposobu wejścia w ich posiadanie i/lub nieprawego dysponowania nimi. Granica między tak odmiennymi przyczynami owej wzmożonej dyskrecji bywała całkiem rozmyta. Ta okupacyjna patologia rynku antykwarycznego przetrwała, powodując jego trwałe zepsucie, odczuwalne dojmująco po dziś dzień: zatarcie prawdziwej proweniencji oferowanych obrazów i antyków, które do 1939 r. należały do żydowskich właścicieli.
ISSN:1895-247X
2657-3571